środa, 22 stycznia 2014

Zwiastun :)

Hej kochani! Dzisiaj przychodzę do Was nie z rozdziałem lecz z zwiastunem.
Tutaj macie link:
http://youtu.be/C-My980sK50
Zapraszam Was do oglądania i komentowania! :)

sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział czwarty

Poniedziałek, 1 Lipca 2013r.
                                              *** Jakiś czas później***
Zaczynałam się powoli wybudzać. Teraz już słyszałam wszystkie głosy, ale nie miałam siły aby otworzyć oczy. Powoli zaczęłam uchylać powieki, ale poczułam ogromny ból i zrezygnowałam. Niedokładnie pamiętałam co się stało. Postanowiłam jeszcze raz spróbować. Tym razem szybko otworzyłam oczy i o dziwo udało mi się ich nie zamknąć.
-Nareszcie się Pani obudziła.-odezwał się jakiś uradowany męski głos.
-Moja głowa.-jęknęłam cicho i złapałam się za głowę.
-Zaraz Panią zbadamy, spokojnie.-dodał ten sam głos.-Potrafi Pani wstać?- zapytał i wyciągnął w moją stronę rękę, którą po chwili chwyciłam. Muszę przyznać, że nie tylko głowa mnie bolała. Całe moje ciało było obolałe.
-Dziękuję.-powiedziałam cicho i zaczęłam podążać za mężczyzną na zaplecze sklepu, aby mogli mnie spokojnie zbadać.
Widziałam jak kilku ludzi przygląda się całej sytuacji. Po drodze zauważyłam stertę puszek z kukurydzą, czyli to właśnie ,mnie zaatakowało.
Na zapleczu moja głowa została dokładnie zbadana. Świecili mi jakimś światełkami po oczach i sprawdzali moją koncentrację. W końcu stwierdzili, że wszystko jest w porządku i, że jestem tylko poobijana. Wyszłam z zaplecza i postanowiłam dokończyć zakupy, ale usłyszałam, że ktoś mnie woła:
-Przepraszam czy moglibyśmy chwilkę porozmawiać?-zapytał mnie młody chłopak o brązowych oczach. Nie powiem był nawet przystojny. Krótko obcięty z kilu dniowym zarostem wyglądał naprawdę bosko.
-Jasne, oczywiście tylko nie za bardzo wiem o czym.-odparłam.
-Bo ten wypadek... To wszystko przez nas.- wytłumaczył.
-Przez nas? Ja tu nikogo oprócz Ciebie nie widzę.-powiedziałam rozglądając się, a chłopak tylko się zaśmiał.
-No jest nas więcej. Chłopaki!-krzyknął, a już po chwili obok niego pojawiła się czwórka innych. Kurde skąd ja ich znam? Chwila to oni byli przed Nando's...
-Już wiem!- wtedy właśnie zorientowałam się, że krzyknęłam to na głos, a oni na mnie tylko dziwnie spojrzeli.
-Co wiesz?- zapytał brunet o szaroniebieskich tęczówkach.
-Czy wy jest..-nie zdążyłam dokończyć po przerwał mi chłopak w lokach.
-Tak my jesteśmy One Direction.-powiedział i zaśmiał się. Moje oczy powiększyły się kilkakrotnie.
-WOW, być zasypaną puszkami z kukurydzą przez One Direction to jest coś.- wypaliłam, a oni tylko wybuchnęli śmiechem.
-Tak i właśnie dlatego chcieliśmy Cię bardzo przeprosić... Właściwie to jak masz na imię?-zapytał z uśmiechem.
-Klaudia. Miło mi. - powiedziałam i wyciągnęłam rękę w kierunku chłopaka. Od razu ją uścisnął.
-Liam. Mnie również.- powiedział i po chwili zaczęła mi się przedstawiać reszta chłopaków.
-Louis.-powiedział chłopak o szaroniebieskich oczach. Jemu również uścisnęłam dłoń.
-Niall.- rzekł do mnie blondyn (chyba farbowany).
-Harry.-powiedział loczek i uśmiechnął się ukazując dołeczki w swoich policzkach.
-Zayn.- powiedział chłopak o miodowych oczach.
-Miło mi Was wszystkich poznać.-powiedziałam.
-Nam również.-odpowiedzieli chórem na co ja się tylko zaśmiałam.
-Wy tak zawsze chórem?-zapytałam z uśmiechem.
-Nie zawsze.-odpowiedzieli znowu chórem,a wtedy już wybuchłam niepohamowanym śmiechem.
-Rozumiem.- powiedziałam tylko.
-Czyli już się nie gniewasz?-zapytał mnie Zayn.
-Nie no co Wy przecież nic mi nie jest.-odpowiedziałam.
-Ale jednak chcielibyśmy się jakoś zrewanżować.-dodał Harry uwodzicielsko się uśmiechając.
-Harry ty zboczeńcu.- powiedział Louis szturchając go łokciem.
-W zasadzie to możecie... Mi pomóc zrobić zakupy.- powiedziałam szczerząc się.
-Jasne nie ma sprawy.- powiedział Liam.
-No to chodźmy. Przy okazji Wy chyba też zrobicie swoje. - powiedziałam, a oni tylko przytaknęli.
Chodziliśmy między półkami i wybieraliśmy potrzebne nam rzeczy. W tym czasie bardziej poznałam chłopaków. Byli naprawdę bardzo mili. Świetnie nam się rozmawiało. Okazało się, że Zayn, Louis i Liam są już zajęci, a Harry i Niall nie. Po tym Harry zaczął się jeszcze dziwniej zachowywać i stał się nawet trochę bezczelny, przynajmniej taki mi się wydawało, ale nie dawałam tego po sobie poznać. Po wybraniu wszystkich potrzebnych produktów udaliśmy się do kas i każdy zapłacił za swoje zakupy. Wyszliśmy ze sklepu i udaliśmy się do swoich samochodów. Okazało się, że stoją obok siebie na parkingu.
-No, no wypasione masz to autko.-powiedział Zayn, a się tylko zaśmiałam. 

Nie powiem nigdy nie narzekałam na brak pieniędzy i nie mogłam sobie odmówić tego samochodu.
-I co teraz się już pewnie więcej nie zobaczymy?-spytał Louis i zrobił smutną minkę.
Bardzo chciałam ich jeszcze zobaczyć. Polubiłam ich i to w dodatku tak szybko, jak chyba jeszcze nigdy nikogo, ale mieli w sobie coś takiego co tak strasznie przyciągało, biło od nich takie ciepło.
-Wcale tak nie powiedziałam.-odpowiedziałam z uśmiechem.
-Jupi!-krzyknął i twarze wszystkich się rozpogodziły.
-To może teraz ja Wam się odwdzięczę? Zapraszam Was dzisiaj na kolację. - powiedziałam, a blondyn uśmiechnął się szeroko ukazując rząd białych ząbków.
-Czemu nie, świetny pomysł.-powiedział Liam.
-To ja Wam podam adres. To jest takie nowe osiedle domów jednorodzinnych, ulica Kwiatowa 15.-powiedziałam i podałam im karteczkę z adresem.
-Czyli jesteśmy sąsiadami.-powiedział ucieszony Niall.
-Jak to?-zapytałam zaciekawiona.
-No faktycznie. My mieszkamy na Kwiatowej 14.- wyjaśnił mi Zayn.
-Niesamowite.-odparłam.
-Zaraz, w takim razie to Ty sprzątnęłaś nam tamten dom sprzed nosa.-oburzył się Louis.
-Serio? Ja nie wiedziałam.-powiedziałam i popatrzyłam na nich przepraszającym wzrokiem.
-Żartuję.-powiedział Lou śmiejąc się.
-To dobrze Lou.-odpowiedziałam mu.
-Lou? Skąd wiesz, że wszyscy mnie tak nazywają?-zdziwił się.
-Wiesz... Długa historia.- powiedziałam przez śmiech, bo właśnie przypomniało mi się jak Ola ciągle o nich nadawała. Muszę przyznać, że teraz wydawało mi się to nawet słodkie.
-Dobrze, ale opowiesz mi przy kolacji, ale ty sama mieszkasz w tym domu? Przecież on jest ogromny.- powiedział Louis, a chłopcy poparli jego pytanie.
-Wiecie, jestem tak jakby 1/3 mieszkańców tego domu.-wyjaśniłam.
-Czyli nie mieszkasz sama?-zapytał Niall.
-Nie, mieszkam z przyjaciółkami.-odpowiedziałam.
-Mhmm... Robi się coraz ciekawiej.-powiedział Harry pocierając dłonią brodę udając zamyślenie, a ja tylko się zaśmiałam.
-Tak, bardzo, ale poznacie je przy kolacji. Pasuje Wam około 19.30?- zapytałam.
-Jasne.-odparli chórem.
-To do zobaczenia. - pożegnałam się z nimi, a oni wsiedli do samochodu i odjechali machając mi.
Teraz pozostawało mi tylko wymyślić co przygotuję na tą kolację. Mam strasznie dużo różnych produktów, a alkohol był w domu, gdybyśmy chcieli wznieść jakiś toast czy coś. Nie miałam się więc czym przejmować. Wsiadłam do samochodu i odjechałam.
Dojechałam do domu około 17, więc miałam jeszcze ponad 2 godziny. Powinnam zdążyć. Wyciągnęłam z bagażnika zakupy i weszłam do domu.
-Gdzie Ty tak długo byłaś?-zapytała mnie zdenerwowana Weronika.
-Miałam mały wypadek.-oznajmiłam wyciągając zakupy z siatek.
-Jaki wypadek?!-no pięknie to teraz ją serio zdenerwowałam.
-Wywróciła się na mnie sterta puszek z kukurydzą i straciłam na kilkanaście minut przytomność.-wytłumaczyłam spokojnie.
-I mówisz o tym tak spokojnie? To dlaczego chociaż nie odpisałaś czy nie zadzwoniłaś?Martwiłyśmy się.
Wyciągnęłam z kieszeni telefon.
-Cholera, rozładowany. Przepraszam Was bardzo.-powiedziałam.
-No już w porządku.- powiedziała i się uśmiechnęła.
-To świetnie, a właśnie zapomniałabym będziemy mieć gości na kolacji, więc ogarnijcie trochę dom, a ja zabiorę się za zrobienie kolacji. Może tak być?- zapytałam.
-Jasne, tylko powiedz Nam kto to będzie?-powiedziała Ola.
-Hmmm, to niespodzianka.-powiedziałam z uśmiechem.- Ale powinni Wam się spodobać.-dodałam.
-Powinni? Czyli to jakieś ciacha, tak?-zapytała podekscytowana Olka.
-Nic nie powiem.-powiedziałam i przyłożyłam palec do ust.
-No dobra, to do roboty!-krzyknęła Weronika i zabrałyśmy się do pracy.
Włączyłyśmy radio, tak nam się zawsze lepiej pracowało. Ja postanowiłam zrobić sałatkę z kurczakiem i taką zwykłą z samych warzyw. Do tego pieczony kurczak, i ziemniaczki w mundurkach. Sądziłam , że powinno im smakować. Na deser tarta bananowo-marchewkowa i ciasteczka czekoladowe. Gdy wszystko było gotowe, a wypieki siedziały w piekarniku postanowiłam się przygotować. Okazało się, że jest dopiero po 18. Muszę przyznać, że szybko nam poszło. Weszłam do swojego pokoju i postanowiłam wziąć prysznic. Dziewczyny zrobiły podobnie. Prysznic był krótki i orzeźwiający. Wstąpiły we mnie nowe siły. Stanęłam przed lustrem i zobaczyłam na mojej skroni ogromnego siniaka. Dotknęłam go i syknęłam z bólu. No ładnie mnie chłopaki urządzili-pomyślałam. Rozczesałam włosy i wysuszyłam je. Potem zrobiłam trochę mocniejszy makijaż aby chociaż trochę zakryć siniak, ale i tak wyglądało to naturalnie. Jeszcze nie wiedziałam co zrobić z włosami, więc postanowiłam najpierw wybrać strój. Nie chciałam się zbytnio stroić, ale chciałam również wyglądać elegancko. Wybrałam to: 

Włosy postanowiłam jednak zostawić rozpuszczone.
Weronika wybrała dla siebie taki zestaw: 

Ola postawiła na spódniczkę: 

Wtedy właśnie przypomniałam sobie o ciastach. Pędem zbiegłam do kuchni, ale piekarnik był już wyłączony. Uff jak dobrze, że włączyłam timer. W innym wypadku pewnie nie dużo by z niego zostało. Spojrzałam na zegar, wskazywał 19.10 więc postanowiłam podgrzać kurczaka żeby był świeży i ciepły. Zdążyłam jeszcze podłączyć telefon do ładowarki i usłyszałam dzwonek do drzwi. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze i otworzyłam drzwi. Stało w nich pięciu uśmiechniętych chłopaków. Każdy z nich przywitał mnie całusem w policzek, co przyznam trochę mnie zdziwiło, ale oni już tacy byli. Zaprosiłam ich do salonu, gdzie Weronika i Ola właśnie skończyły układać naczynia na stole.
-Dziewczyny poznajcie chłopaków. - powiedziałam z uśmiechem.
Mina Oli była bezcenna. Zapamiętam ją do końca życia.
-To Weronika.-wskazałam na przyjaciółkę.-A to Ola.- powiedziałam wskazując na drugą.
Chłopcy podali dziewczynom dłonie i przedstawili się. Potem wszyscy usiedliśmy do stołu. Bardzo stresowałam się, bo nie wiedziałam czy chłopakom przypadną do gustu moje potrawy.
-To jest pyszne!-krzyknął Niall konsumując sałatkę.
-Dziękuję.- powiedziałam cicho.
-Ty to gotowałaś?-zapytał ze zdziwieniem.
-Tak.-odparłam tylko.
-Zostań moją żoną!-krzyknął, a ja zrobiłam bardzo dziwną minę. Chłopcy tylko się głośno roześmiali.
-To jest nasz żarłok.-wyjaśnił mi Liam na co ja tylko się zaśmiałam.
-Czyli mają coś wspólnego.-wtrąciła Weronika.
-Ty też jesteś żarłokiem?-zapytał z niedowierzaniem Harry lustrując moją sylwetkę, a raczej rozbierając mnie wzrokiem. Muszę przyznać, że trochę mnie to krępowało i denerwowało. Styles był zbyt pewny siebie.
-Nic po Tobie nie widać. - stwierdził Zayn.
-Przestańcie, bo się zarumienię.- powiedziałam oblewając się czerwonymi rumieńcami.
-Bardzo sexi się rumienisz.- powiedział Harry.
-Harry!-krzyknął Lou.
-Co?-zapytał zdziwiony.
-Ty już mnie nie kochasz!- krzyknął i zaczął udawać płacz. Przyglądałam się całej sytuacji z wielkim rozbawieniem.
-Louis to nie tak...-zaczął tłumaczyć Harry na co my wybuchnęliśmy gromkim śmiechem.
-No dobrze, ale żeby mi to było ostatni raz.-powiedział Louis.
Na tym zakończyła się nasza rozmowa,a ja wyciągnęłam wino i kieliszki. Stwierdziliśmy, że musimy wypić za to, że się poznaliśmy. Śmialiśmy się i wygłupialiśmy aż wszyscy zjedli. Wtedy zaczęłam zbierać talerze.
-Pomogę Ci. - powiedział Harry i zabierając połowę naczyń i wędrując za mną do kuchni. Zaczynało mnie irytować jego zachowanie. Przez cały czas rozbierał mnie wzrokiem. Wtedy wpadłam na genialny pomysł. Będę się zachowywała tak, aby jeszcze bardziej go nakręcić. Co on sobie w ogóle wyobraża? Myśli, że jak się do mnie uśmiechnie i powie kilka miłych słówek to już jestem jego. Niech się trochę pomęczy. Nie była w moim typie, ale jego zachowanie było aroganckie, szczególnie gdy podczas kolacji bezczelnie patrzył mi w dekolt. Właśnie wkładałam naczynia do zmywarki. Chciałam żeby wyglądało to seksownie. Delikatnie wypięłam pupę i powoli się schylałam. Czułam, że na mnie patrzy, ale udawałam, że tego nie widzę. Wstałam i zaczęłam wyciągać z piekarnika wypieki.
-Pomożesz mi?-zapytałam Harrego, gdy ten nie mógł oderwać wzroku od mojego tyłka. Przecież ja to widziałam!
-Tak, jasne.- powiedział zdezorientowany.
-Talerze są w drugiej szafce na górnej półce.-pouczyłam go.
W tym samym czasie ja usiłowałam ściągnąć z wierzchu szafek dwie patery na ciasteczka i ciasto. Jednak byłam za niska. W tym momencie poczułam czyjeś ciało bardzo blisko mojego. Wiedziałam doskonale kto to. Czułam jego oddech na mojej szyi. Wyciągnął rękę i ściągnął bez problemu naczynia, które później odstawił na blat. Odwróciłam się w jego stronę i chciałam przejść, ale Harry mnie nie wypuścił. Przywarł do mojego ciała bardzo blisko.
-Sądzę, że powinniśmy skończyć już te podchody.-wychrypiał wprost do mojego ucha.
-Też tak sądzę.....-odpowiedziałam.
======================================================================= 
No i jest 4! Jak Wam się podoba? :) 
Ten rozdział chciałabym dedykować mojej ukochanej przyjaciółce Oli, która w środę miała urodziny. <3



poniedziałek, 13 stycznia 2014

Rozdział trzeci

Niedziela, 30 Czerwca 2013r.
                                         Dzień po imprezie
Obudziłam się około 10 z ogromnym bólem głowy z resztą jak i całego ciała. Wczorajsze imprezowanie dało mi się już we znaki. Okazało się, że obudziłam się jako ostatnia i wszyscy siedzieli już w kuchni jedząc śniadanie. Wszystkiego na stole było bardzo dużo. Muszę przyznać, że moja rodzicielka się spisała. Było pyszne. Po śniadaniu odwiozłam dziewczyny do ich domów a sama poszłam się trochę ogarnąć. Wzięłam prysznic i zrobiłam sobie moją miksturę na kaca. Potem postanowiłam się ubrać jakoś elegancko, ponieważ moi rodzice postanowili urządzić uroczysty pożegnalny obiad.
Wybrałam to.
Nie chciałam się przesadnie stroić, ponieważ to tylko rodzinny obiad. Zeszłam na dół i okazało się, że rodzice przygotowali obiad w jadalni, której bardzo rzadko używaliśmy. Odbywały się tam tylko bardzo ważne uroczystości rodzinne. Muszę przyznać, że znowu miło mnie zaskoczyli. Na stole było bardzo dużo potraw i to w dodatku moich ulubionych. Zaczęliśmy jeść. Śmialiśmy się i rozmawialiśmy zajadając się pysznościami. Było normalnie, tak jak kiedyś. Bez sprzeczek, kłótni i obrażania się. Liczyło się tylko to, że możemy być razem znów jak prawdziwa kochająca się rodzina. Po obiedzie nie skończyła się nasza sielanka. Oglądając telewizję śmialiśmy się i bawiło nas dosłownie wszystko. W domu znów było czuć tą potocznie zwaną rodzinną atmosferę. Siedzieliśmy jeszcze razem do około 14, a później ja wpadłam na pomysł abyśmy wszyscy poszli pokąpać się w basenie. Rodzice jednak postanowili tylko się opalać za to my postanowiłyśmy sobie nie odpuszczać. Przebrałam się w mój turkusowy dwuczęściowy strój i już po chwili wskakiwałam do basenu. Woda była bardzo ciepła. Już po chwili dołączyły do mnie moje siostry. W innym wypadku od razu dzwoniłabym do moich przyjaciółek, ale dzisiaj one też spędzały czas z rodziną. Z moich rozmyślań wyrwał mnie plusk wody. Ugh cała zachlapana, ale co tam oddam im. No i tak właśnie zaczęła się nasza „morska bitwa”. Gdy zaczęło się robić zimno ja postanowiłam wyjść już z basenu. Moje siostry jeszcze zostały. Wytarłam się ręcznikiem, usiadłam na leżaku i zaczęłam się opalać, a przy okazji ogrzewać. Nim się spostrzegłam było już po 18 i zrobiło się trochę chłodno. Jak poparzona udałam się do domu. Przebrałam się w jakieś dresy i poszłam do swojego pokoju dokończyć pakowanie. Tak, tak wiem kto normalny pakuje się na ostatni dzień? Tylko ja. Muszę przyznać, że spakowanie wszystkich ubrań, kosmetyków, butów i rzeczy dla mnie ważnych zajęło mi dość sporo czasu, bo aż dwie godziny. Około 20 zeszłam na dół i okazało się, że kolacja już na mnie czeka. Niby nic specjalnego, tylko kanapki, ale i tak bardzo mi smakowały. Zjadłam umyłam po sobie talerzyk i dołączyłam do reszty oglądającej telewizję. Jednak oglądałam bardzo krótko, ponieważ wiedziałam, że jutro muszę bardzo wcześnie wstać, abyśmy zdążyli dotrzeć na lotnisko, które oddalone jest od mojego miejsca zamieszkania aż o 2 godziny drogi. Wiedziałam, że będzie mi ciężko zerwać się bladym świtem, więc powiedziałam wszystkim dobranoc i udałam się do swojej sypialni. Wzięłam szybki, orzeźwiający prysznic i wyszłam z łazienki. Zalogowałam się jeszcze na facebooka, twittera i instagrama.  Popisałam chwilę z Weroniką i Olą na facebooku, a potem wylogowałam się ze wszystkich komunikatorów, nastawiłam budzika na godzinę 5.30 i położyłam się do łóżka. O dziwo sen przybył bardzo szybko i już po chwili odpływałam do krainy Morfeusza.

Poniedziałek, 1 Lipca 2013r.
                                             
                                                 Dzień wyjazdu
Obudziło mnie uporczywe dzwonienie mojego telefonu, a raczej budzika ustawionego w nim. Niechętnie go wyłączyłam i zwlekłam się z łóżka. Wyjrzałam za okno i okazało się, że zapowiada się piękna pogoda. Z tego właśnie względu postanowiłam ubrać się w jakieś
krótkie spodenki czy coś w tym stylu, ale najpierw postanowiłam odbyć poranną toaletę. Umyłam twarz, zęby, uczesałam włosy i spięłam je w kitkę na czubku głowy oraz zrobiłam sobie delikatn makijaż. Z walizki wyciągnęłam taki strój:
Zeszłam na dół i okazało się, że wszyscy już wstali, a w domu były nawet moje przyjaciółki.
-No witaj śpiochu.- powiedziała Weronika na co ja tylko się uśmiechnęłam.
-Co jemy?- zapytałam
-A co byś chciała?- zapytała moja rodzicielka rozkładając talerze.
-A co proponujesz?- odpowiedziałam.
-Hmmm... A co mogę chcieć?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Uwielbiałam to robić.
-Dobra, dobra jedz co chcesz, ale skończcie tą gadkę, bo one- wskazała na moje przyjaciółki- zaraz pękną ze śmiechu. - powiedziała moja siostra Martyna.
-Ok, ok. - przytaknęłam.
Zaczęliśmy jeść. Znów na stole wszystkiego było bardzo dużo i było bardzo pyszne. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się jak nigdy. Po śniadaniu przyszedł czas na najgorsze... Nienawidziłam pożegnań. Byłam twarda, ale gdy miałam się z kimś żegnać i to jeszcze na długo kompletnie się rozklejałam. Na razie żegnałam się tylko z moimi siostrami, ale to i tak w końcu pożegnanie i to z siostrami. No i nastał najgorszy moment. Pierwsza była moja starsza siostra Martyna.
-Tylko uważaj tam na siebie.- powiedziała przytulając się do mnie. Wtedy pierwsze łzy pociekły po moich policzkach.
Ty też.- wydukałam tylko mocniej się w nią wtulając. Oderwałyśmy się od siebie i podeszłam do Laury.
-Grzeczna bądź młoda.- powiedziałam i przytuliłam się do niej.
-Chyba to ja powinnam to mówić.- powiedziała na co obie się zaśmiałyśmy. Oderwałyśmy się od siebie, ponieważ była już pora się zbierać. Ola i Weronika również pożegnały się z moimi siostrami i razem z moimi rodzicami ruszyliśmy do samochodu. Ostatni raz spojrzałam na mój dom, nie poprawka już nie mój dom. Mój dom jest teraz w Londynie. Mimo, że mam mnóstwo zdjęć tego miejsca i jego otoczenia i tak będę strasznie tęsknić. W duchu złożyłam sobie obietnicę, że już niedługo znów tu wrócę. Wsiadłam do samochodu, a tata spakował nasze walizki do bagażnika i już po chwili byliśmy w drodze do Wrocławia na lotnisko.  Było po 7, samolot odlatywał o 10 więc spokojnie zdążymy- pomyślałam. Droga mijała nam w ciszy, jedynie radio wydawało z siebie ciche brzdęknięcia różnych melodii. Nikt się nie odzywał. Nawet nasza Ola, która zawsze była taką gadułą. Wszystkim dziś było smutno. Nawet się nie spostrzegłam, samochód zaparkował przed lotniskiem. Wysiadłam z samochodu i powitały mnie ciepłe promienie słońca. Chwyciłam swoją walizkę za rączkę i zaczęłam ją ciągnąć za sobą do środka. Teraz przyszło pożegnać się z rodzicami. Znów zalała mnie fala smutku. Rodzice podeszli do mnie razem:
-Uważaj na siebie dziecko.-powiedziała mama i pocałowała mnie w czoło.
-I nie rób głupstw. -dodał mój ojciec i uczynił to samo co mama przed chwilą.
-Dobrze, ale od warunkiem, że Wy też będziecie na siebie uważać i nie będziecie robić głupot. Posłałam im ciepły uśmiech i objęłam ich obydwoje razem. Łzy delikatnie spływały po moich policzkach, ale nikt na szczęście ich nie zauważył.
- Muszę już iść. Niedługo Was odwiedzę, obiecuję, ale teraz już naprawdę muszę iść. - powiedziałam i ostatni raz uściskałam moich rodziców. Później rodzice jeszcze pożegnali się z moim przyjaciółkami, a następnie udałyśmy się do odprawy. Przebiegła ona nam dość szybko i sprawnie. Już po chwili siedziałyśmy w samolocie czekając na start. Pewnie dalej nikt by się odezwał, gdyby nie to, że stewardessa kazała zapiąć pasy, bo za chwilę mieliśmy wystartować.  Wtedy właśnie Ola jak zawsze zaczęła panikować.
-AAA spadniemy! Zaraz spadniemy!- krzyczała a my próbowałyśmy ją uspokoić, ponieważ ludzie zaczynali się na nas dziwnie patrzeć.
-Uspokój się, spokojnie, już. - powtarzałam, a dziewczyna powoli się uspokajała. Po chwili samolot znajdował się już w górze.
 Lola też już była spokojna. Siedząc przy oknie podziwiałam cudowne widoki, ale po pewnym czasie zaczęłam się robić senna i odpłynęłam. Obudził mnie głos Weroniki, która poinformowała mnie, że za chwilę lądujemy. Podniosłam się do pozycji siedzącej i zapięłam pasy. Po chwili mogłyśmy spokojnie wysiąść z samolotu. Odebrałyśmy swoje bagaże z taśmy i zaczęłyśmy się kierować w stronę wyjścia. Nie było to proste zadanie, ponieważ na lotnisku kłębiło się mnóstwo ludzi. Gdy stanęłyśmy przy wyjściu okazało się, że na zewnątrz leje jak z cebra. Tak jak moje towarzyszki naciągnęłam na siebie jakąś bluzę i udałam się do wielkich obrotowych drzwi. Modliłam się tylko, aby jak najszybciej złapać jakąś taksówkę. Jak na złość nie jechała żądna wolna. Przemoczona od stóp do głów w krótkich spodenkach machałam ręką jak głupia do każdej nadjeżdżającej taxi. W końcu postanowiłyśmy iść do jakiejś knajpki, aby trochę się osuszyć. Najbliżej okazało się być Nando's . Okazało się, że jednak przeszłyśmy pieszo duży kawałek. Weszłyśmy do środka i zajęłyśmy wolny stolik. Zamówiłyśmy sobie jakieś dania obiadowe i zjadłyśmy ze smakiem. Zdążyłyśmy się już odrobinę wysuszyć i znów ruszyłyśmy w podróż do domu. Ciągnąc bagaże wyszłyśmy na ulicę i tym razem już zadzwoniłyśmy po taksówkę. Przez ten czas siedziałam na walizce, aż nagle zostałam cała opryskana wodą z kałuży przez samochód przejeżdżający ulicą. Wstałam szybko i krzyknęłam tylko „dupek” w stronę samochodu, ale był już tak daleko, że pewnie nie usłyszał. Po chwili usłyszałam za sobą śmiech. Odwróciłam się w tył i zobaczyłam pięciu chłopaków strasznie śmiejących się ze mnie. Prychnęłam tylko i już chciałam im coś powiedzieć, ale nasza taksówka już podjechała. Wsiadłam do samochodu wraz z Olą i Weroniką, a kierowca wsadził nasze walizki do bagażnika. Kątem oka spojrzałam w okno i ujrzałam tych chłopaków teraz już odrobinę poważniejszych. Wzrok ich wszystkich był skupiony na mnie, a ja nie miałam zamiaru przestać patrzeć na nich. Ciągle zdawało mi się, że skądś ich znam, ale odpuściłam sobie szukanie w pamięci skąd. Po chwili dojechaliśmy do naszego nowego domu. Był naprawdę wielki i śliczny.
Od strony frontu znajdował się piękny ogród.
Mimo iż byłam już tu kilka razy teraz wyglądał jeszcze lepiej, chociaż padał deszcz. Weszłyśmy do środka. Bagaże zostawiłyśmy w przedpokoju, rozebrałyśmy buty i weszłyśmy w głąb domu. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam była wizyta w łazience. Wyszłam i udałam się do kuchni gdzie były Weronika i Ola.
- Jakie plany na dziś? - zapytałam wchodząc.
- Ja chcę tylko spać. - odpowiedziała mi Olka.
- Ja też.- dodała Weronika.
- No to będziemy spać.- odparłam.
Nalałam sobie szklankę soku i oznajmiłam dziewczynom, że idę się rozpakować.
Weszłam do mojego pokoju. Był po prostu idealny.
Położyłam walizkę na łóżku i zaczęłam wyciągać z niej rzeczy, które później włożyłam do szafy. Nie zajęło mi to dużo czasu, ale postanowiłam jeszcze chwilę posiedzieć sama. Wyciągnęłam jeszcze moje zdjęcia i poustawiałam je na biurku   i szafkach. Postanowiłam jeszcze zapalić papierosa. Już od dawna próbuję z tym skończyć, ale jakoś nie potrafię. Wzięłam paczkę papierosów i wyszłam na balkon. Odpaliłam jednego i zaczęłam uważnie obserwować otoczenie domu. Z mojego pokoju był idealny widok na dom sąsiadów, pod który właśnie podjechał czarny wan. Szybko zgasiłam papierosa i weszłam do środka, ponieważ nie chciałam żeby pomyśleli sobie, że ich podglądam czy coś w tym stylu. Właśnie wtedy zorientowałam się, że ciągle jestem w moich przemokniętych ciuchach. Wyjęłam z szafy jakieś dresy i postanowiłam wziąć odświeżający prysznic. Muszę przyznać, że był on bardzo długi, ale był bardzo przyjemny po dzisiejszej podróży. Przebrałam się w mój wcześniej przygotowany strój i weszłam z powrotem do pokoju. Okazało się, że jest dopiero po 15. Zalogowałam się na wszystkie portale, ale jak zwykle nic się nie działo. Dodałam na facebooka tylko post o treści: „Witaj Londynie!” i oznaczyłam w nim moje przyjaciółki. Wyszłam ze swojej sypialni i najpierw odwiedziłam pokój Oli. On też był śliczny. Dokładnie w jej guście.
Okazało się jednak, że Lola śpi. Wyszłam po cichu i powędrowałam do sypialni Weroniki.
Ona też spała. Widać było, że zmęczyła ich podróż. Znów po cichu wyszłam i idąc korytarzem do swojego pokoju zatrzymałam się aby spojrzeć na naszą wspólną ścianę.
 Był to pomysł naszej trójki. Dla nas ten napis był bardzo ważny. Delikatnie przejechałam po nim palcami i ruszyłam dalej. Zeszłam do kuchni. Tak jak się spodziewałam lodówka świeciła pustkami.  Popędziłam na górę do swojego pokoju aby się przebrać. Wybrałam dla siebie taki strój, ponieważ było zimno i padał deszcz.
 Zeszłam do kuchni i zostawiłam karteczkę, że wyszłam na zakupy. Zabrałam klucze do domu i zamknęłam go. Wzięłam również kluczyki od mojego samochodu i już po chwili wyjeżdżałam z podjazdu. Podjechałam pod najbliższy market, którym okazało się Tesco. Wzięłam wózek i zaczęłam wkładać do niego potrzebne jedzenie. Zatrzymałam się przy stoisku z owocami i nagle za sobą usłyszałam huk. Zdążyłam się tylko odwrócić i poczułam ogromny ból, a później już tylko ciemność...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! Chciałam Was bardzo przeprosić, że rozdział pojawił się dopiero dzisiaj, ale szkoła znów powróciła... :/ A po za tym dzisiaj urodziny Zayna więc życzmy Mu wszystkiego co najlepsze! :*
Pozdrawiam gorąco i zapraszam do komentowania xxx
I znów chcę podziękować za te ponad 500 wyświetleń! Jesteście cudowni! xxx

piątek, 10 stycznia 2014

" LIEBSTER AWARDS" *.*

Dalej nie wierzę, że zostałam nominowana.  *.* Tyle się działo i nawet nie miałam czasu napisać rozdziału. Chciałabym serdecznie podziękować za tą nominację i to od świetnej bloggerki. To naprawdę bardzo dużo dla mnie znaczy. Przyznam Wam szczerze, że nie wiem co napisać. Czuję się z jednej strony trochę dziwnie, ale z drugiej to dla nie bardzo wielki zaszczyt.
Teraz muszę nominować 11 blogów, odpowiedzieć na 11 pytań no i oczywiście wymyślić swoje.  
Do Liebster Awards nominowane są blogi o mniejszej ilości obserwatorów, aby można było je rozpowszechniać. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań osoby, która cię nominowała. Następnie nominuje się 11 blogów (trzeba ich o tym poinformować i zadać 11 pytań)  
Nie wolno nominować bloga, który nominował ciebie. :) 
To zaczynamy: 
1) Co sprawia , że twoje życie jest kolorowe ? 
Hmmm... Moje życie jest kolorowe dzięki moim przyjaciołom, tym wszystkim dobrym co dzieje wokół mnie i oczywiście 1D. :) 
2)Piosenka do której masz szczególny sentyment ? 
Takich piosenek jest bardzo dużo, ale na ten moment jest to chyba piosenka Summer Love, You & I i może to troszkę dziwne, ale będzie to piosenka Annabel od Alesany. 
3) Jak zaczęła się twoja droga z pisaniem bloga ? 
Moja droga z pisaniem zaczęła się bardzo niedawno. Zawsze miałam bardzo bujną wyobraźnię i w mojej głowie gnieździło się mnóstwo historii. W końcu pomyślałam sobie dlaczego by nie spróbować? I tak oto zaczęła się moja historia z blogiem. 
4) Jaką szaloną rzecz zrobiłaś w ciągu swojego  życia ? 
Takich rzeczy było bardzo dużo. Trudno teraz wybrać jedną. Jeśli jesteś szalona na co dzień to też szalona rzecz jak sądzicie? Moi znajomi uważają mnie za bardzo szaloną i taką, która coś bierze :D więc nie wiem :).
5) Czy przyjaciele mają szczególną rolę w twoim życiu ? 
Przyjaciele w moim życiu są bardzo ważni. Praktycznie gdyby nie oni już pewnie bym nie żyła. Podtrzymują mnie na duchu i wspierają mnie. Moje przyjaciółki są dla mnie jak siostry. 
6) Czy pisanie bloga , sprawiło , że twoje życie się jakoś zmieniło ? 
Nie piszę bloga zbyt długo więc jeszcze chyba nie widzę zbyt wielkich zmian. Jednak, gdy pod rozdziałem pojawiają się miłe komentarze jest mi bardzo miło. Strasznie cieszy mnie to wszystko. Zmieniło się moje podejście do ludzi, którzy piszą blogi, ponieważ teraz wiem jak się czują, gdy wena nie przychodzi. 
7) Czego nie tolerujesz ? 
Nie toleruję ludzi, którzy w twarz przyjaciele, a za plecami skur***** . Nie toleruję takich ludzi, którzy w twarz mówią jak cię lubią itp. a za plecami obgadują. Nie toleruję również ludzi, którzy nie mając żadnych powodów obrażają innych. Popularnym przykładem są ludzie, którzy się tną. Inni bardzo często uważają ich za psychopatów, ludzi chorych, wyzywają ich, a wcale nie mają pojęcia dlaczego ci ludzie to robią. Na pewno mają jakiś powód, jakieś problemy. Tak samo jest z samobójcami. Bardzo często uważani są za ludzi chorych psychicznie, a może dla nich po prostu nie ma innego wyjścia? Nie znasz? Nie oceniaj! 
8) Co sądzisz o 'hejterach ' ? 
"Hejterzy" są dla mnie ludźmi, którzy przez obrażanie innych podbudowują swoje ego , krytykują tych , którym się coś udało. Znów przykład bardzo na czasie hejterzy One Direction. Chłopcy postanowili spełnić swoje marzenia i im się to udało. Dla mnie hejterzy są ludźmi, którzy no nie wiem boją się może spełnić swoje marzenia, ale bardzo ostro krytykują innych, którym się to udało. 
9) Ulubiony film ? 
Jest ich dużo, ale takie najbardziej ulubione to chyba LOL i Sala Samobójców. 
10 ) Jak byś wygrał/a 10.000 zł na co byś je wydał/a ? 
Bardzo trudne pytanie :D. Na pewno na jakieś ciuchy, kosmetyki, buty czy coś w tym stylu. No i oczywiście zostawiłabym trochę na bilet na koncert 1D. :) 
11) Jak wyglądały twoje początki z prowadzeniem bloga ? 
Jak już wspominałam prowadzę bloga przez bardzo krótki czas, wiec na razie to wszystko są początki, ale są dla mnie bardzo miłe, ponieważ strasznie cieszą mnie komentarze, wyświetlenia i teraz ta nominacja :) , za którą jeszcze raz serdecznie dziękuję.  
Blogi, które nominuję: 
To teraz pytania :) 
1) Dlaczego zaczęłaś pisać bloga? 
2) Czy uprawiasz jakiś sport?
3) Jakie piosenki przywołują u Ciebie miłe wspomnienia?
4) Co jest twoją inspiracją w pisaniu bloga?
5) Jaki jest twój ulubiony kolor?
6) Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?
7) Jakie jest Twoje największe marzenie?
8) Co skłoniło Cię do tego, że zaczęłaś pisać bloga?
9) Czy sądzisz, że przez bloga twoje życie się zmieniło?
10) Czy masz rodzeństwo?
11) Jakie kraje chciałabyś odwiedzić?
No to wszystko :)

sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział drugi

.   Wtorek, 25 Czerwca 2013r. 
                                          ***Następny dzień*** 
                                              Perspektywa Weroniki
Obudziłam się najprędzej z naszej trójki, ale w bardzo niewygodnej pozycji. Okazało się, że spałam  na brzuchu Oli, a blisko mojej twarzy i na mojej klatce piersiowej spoczywały nogi i ręce Klaudii. Postanowiłam się jakoś wyplątać, ale i tak z trudem mi się udało. Po chwili Ola też zaczęła się budzić, a ja wpadłam na genialny plan. Pokazałam Oli żeby była cicho i już po chwili zaczęłam szeptem wyjaśniać o co mi chodzi. Po chwili wcieliłyśmy nasz plan w życie. Zaczęłyśmy dźgać  i łaskotać Klaudię, a przy tym krzyczałyśmy głośno pobudka. Dziewczyna przez kilka sekund nie reagowała, ale nas to nie dziwiło, ponieważ zawsze miała twardy sen. Po chwili jednak zerwała się na równe nogi: 
-Co? Gdzie? Jak?-powiedziała zaspanym głosem przecierając oczy na co my tylko się zaśmiałyśmy. 
-Pobudka skarbie. -powiedziałam i pocałowałam Klaudię w policzek na co ona zrobiła dziwną minę, ale po chwili się uśmiechnęła, bo chyba w końcu ogarnęła nasz żart. 
-No cześć misiaki. -powiedziała Klaudia szcerząc się. - To teraz się odwdzięczę!!! HAHA!-krzyknęła i zaczęła nas dusić poduchami. 
-Aaa nie zostaw mnie już. - krzyczała Olka, ale Klaudia śmiała się tylko i jeszcze bardziej nas podduszała. 
W końcu udało nam się wyrwać i znów zaczęła się walka tym razem już wszyscy okładali wszystkich, ale muszę przyznać, że było bardziej boleśnie i groźnie niż wczoraj. 
-No dziewczynki widzę, że wstąpiły w Was nowe siły, ale dajmy sobie już spokój.-powiedziałam padając ze zmęczenia na podłogę. 
-Nom, też tak sądzę, a więc spokój.-powiedziała Klaudia próbując udać poważną minę, ale po chwili wybuchła gromkim śmiechem. 
-No to co wstajemy?-zapytałam w końcu po chwili odpoczynku. 
-A która godzina?-zapytała Lola, a ja zerknęłam na zegarek. 
-No już po 11.-powiedziałam. 
-No to w sumie czemu nie.-odparła Klaudia i już po chwili schodziłyśmy po schodach do kuchni, aby zrobić sobie śniadanie. 
Dzisiaj postawiłyśmy na gofry z bitą śmietaną, różnymi owocami i polewą czekoladową. Muszę przyznać, że dawno nie jadałam takiego pysznego śniadania. 
-O matko, ale się obżarłam.-powiedziała Klaudia łapiąc się za brzuch. 
-Uff ja też.-dodałam. 
-To co teraz robimy?-zapytała Ola, a ja wzruszyłam ramionami. 
-Możemy chwilę odpocząć, a potem iść pobiegać i poćwiczyć. W końcu trzeba jakoś wyglądać w Londynie!!!-ostatnie słowo Klaudia już wypiszczała na co my tylko się zaśmiałyśmy. 
-Mhmmm.-wymruczała Ola napychając się ostatnim gofrem. 
Po śniadaniu chwilę odpoczęłyśmy, a następnie ubrane w sportowe stroje ruszyłyśmy biegać. Wybierałyśmy różne drogi począwszy od tych głównych aż po polne ścieżki. Bieganie zajęło nam około godziny, a potem zaczęłyśmy ćwiczyć na takiej mini siłowni mojego taty. Muszę przyznać, że dawno tego nie robiłam i strasznie się zmęczyłam. Około 15 zmęczone postanowiłyśmy chwilę odpocząć, a potem iść się wykąpać. Pierwsza poszła Ola, potem ja i na końcu Weronika. 
-No co teraz robimy?-zapytałam, a one tylko wzruszyły ramionami.-No to czyli oglądamy telewizję. 
-Ok.-odpowiedziały wspólnie i zaczęłyśmy oglądać. 
                                            Perspektywa Klaudii 
 Podobnie mijały nam kolejne dni aż do piątkowego popołudnia. Wtedy właśnie odwiozłam dziewczyny do domów, a gdy wróciłam do swojego usłyszałam  wrzask. Wydało mi się to bardzo dziwne i trochę się jednak przestraszyłam, ponieważ byłam sama w domu. Wysiadłam z samochodu ze strasznymi obawami, ale gdy tylko zobaczyłam na podjeździe samochód moich rodziców wszystko stało się jasne. Już od drzwi było słychać ich kłótnię. Weszłam do kuchni gdzie właśnie się znajdowali i strasznie krzyczeli. Nie wytrzymałam. 
-Zamknąć się!!!-wrzasnęłam na cały regulator, a oni tylko dziwnie na mnie spojrzeli. 
-Jak ty się wyrażasz?!-powiedziała moja oburzona matka.-No właśnie.-dodał mój ojciec. 
-Normalnie.-odpowiedziałam opryskliwie.-Znowu się kłócicie?! O co tym razem?! Znowu o kolor karty kredytowej? No dalej, dlaczego nic nie mówicie? Tak myślałam. A teraz nie chcę słyszeć waszych krzyków przez resztę wieczoru. Mam nadzieję, że się zrozumieliśmy. -powiedziałam i zaczęłam odchodzić do swojego pokoju, ale zatrzymałam się na schodach, aby posłuchać ich przeprosin. Delikatnie się uśmiechnęłam i ruszyłam na górę. Przechodząc obok pokoju Laury usłyszałam cichy szloch. Weszłam do pokoju i zapytałam: 
-Hej mała, co jest?-zapytałam. 
-A nie słyszałaś?-odpowiedziała. 
-Nie martw się już ich opieprzyłam.-dodałam. 
-Słyszałam, nieźle im dowaliłaś.-powiedziała i zaśmiała się na co ja odpowiedziałam jej tym samym. 
-To przybij piątkę!-powiedziałam i przybiłyśmy piątkę.-Dobra ja lecę spać, bo padam dobranoc. 
-No paa- odpowiedziała z uśmiechem, a ja wyszłam z pokoju. 
Weszłam do siebie i od razu poszłam do swojej łazienki. Byłam bardzo roztrzęsiona. Znów miałam ten stan lękowy, ale z tym sobie jakoś radziłam. Zaczęłam płakać. Bardzo bolało mnie to co działo się z Laurą przez moich rodziców. Zaczęłam grzebać w szafkach w poszukiwaniu już znanego przedmiotu.... 
Tak to była chyba moja ulubiona własność od pewnego czasu. Żyletka... Długo obracałam ją w ręce nad nadgarstkiem. Nie wiedziałam czy chcę to zrobić. Nie wiedziałam czy znowu chcę się ciąć, ale gdzieś głęboko tego potrzebowałam. Jednak było coś co mnie powstrzymywało... Tak, to były moje przyjaciółki. Ciągle miałam w głowie słowa Weroniki, że zawsze mogę na nie liczyć, jednak nie byłam pewna czy znów chcą słuchać mojego gadania. Postanowiłam zmienić miejsce mojego cięcia. Podciągnęłam wyżej moje krótkie spodenki i zaczęłam ciąć. Krew delikatnie spływała z mojego uda na kafelki podłogowe. Po 7 cięciach już było dobrze. Starłam krew z nogi i podłogi, a potem weszłam pod prysznic. Krwawienie powoli ustawało, a ja w końcu się odprężyłam. Już nie płakałam, a mój strach zniknął. Wyszłam spod prysznica, wytarłam się, ubrałam się i weszłam do mojego pokoju. Było dopiero po 20, więc zalogowałam się na facebooka, twittera i it. Nie działo się nic, więc wylogowałam się i włączyłam telewizor. Skakałam po kanałach, aż w końcu zostawiłam na jakimś kanale muzycznym. Właśnie leciał jakiś program plotkarski. Mówili o One Direction więc zostawiłam najwyżej później opowiem Oli. Okazało się, że dzisiaj wrócili do Londynu i mają wolne do końca wakacji. Ola na pewno się ucieszy, a my będziemy latać z nią aby ich spotkać. Program się skończył, a ja przełączyłam na jakiś film. Był nawet ciekawy, ale wyłączyłam telewizor po 22, ponieważ byłam bardzo zmęczona. Położyłam się w łóżku i już po chwili zasnęłam.  

Sobota, 29 Czerwca 2013r. 
                                                     Dzień imprezy 
Obudziłam się o 9 i byłam wypoczęta. Wyszłam do łazienki aby się ogarnąć. Umyłam twarz i zęby oraz uczesałam włosy. Ubrałam krótkie spodenki z motywem flagi USA, sandały, czarną bokserkę  i okulary przeciwsłoneczne.  
Zeszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapki na śniadanie. Zjadłam, zabrałam kluczyki do samochodu i wyszłam z domu. Najpierw podjechałam po Weronikę, a następnie po drodze po Olę. Musiałyśmy zrobić zapasy jedzenia i alkoholu na imprezę. Weronika miała na sobie to:  
Zastanawiało mnie tylko jak ona mogła tyle wytrzymać w obcasach? :) 
Ola wybrała taki zestaw ubrań:  
Gotowe pojechałyśmy do najbliższego supermarketu czyli Tesco. Każda wzięła jeden wózek, ponieważ zakupy będą duże stwierdziłyśmy, że się nam przydadzą.  Zakupy nie zajęły nam aż tak dużo czasu, ale naprawdę było tego bardzo dużo. Planowałyśmy zrobić tak zwaną „imprezę przy basenie”, a na takich imprezach pije się strasznie dużo przeróżnych drinków więc alkoholu było strasznie dużo. Moja starsza siostra zaproponowała bym zatrudniła barmana i to okazało się być strzałem w dziesiątkę. Wróciłyśmy do domu i zaczęłyśmy przygotowania do imprezy. Najpierw zajęłyśmy się jedzeniem, a potem ustawianiem wszystkiego. Zajęło nam to sporo czasu, ale i tak miałyśmy 2 godziny dla siebie, ponieważ goście byli zaproszeni na 19, a była dopiero 17. Po kolei wzięłyśmy prysznic, a potem zaczęłyśmy się szykować.  
Ola wybrała klasyczne połączenie koloru różowego i granatowego. 
Ja wybrałam dla siebie miętową sukienkę z dodatkami. 
Weronika postawiła na kolor kremowy i czarny.  
Przygotowane wyszłyśmy na podwórko gdzie już zaczynało się ściemniać, a goście zaczynali się gromadzić. Muszę przyznać, że moje siostry się postarały. Wszystko było przystrojone świecami i światełkami. Basen był oświetlony i był jedynym mocniejszym oświetleniem. Nagle to zwykłe podwórko stało się pięknym i magicznym miejscem. 
Przywitałyśmy się ze wszystkimi i zaczęła się zabawa. Można było powiedzieć, że alkohol zaczął lać się strumieniami. Gdy wszyscy byli już podpici zaczęło się karaoke. Na pierwszy ogień poszła nasza trójka. Ola ubłagała nas i zaczęłyśmy śpiewać jedną z jej ulubionych piosenek One Direction czyli Summer Love. Muszę przyznać, że nawet mi przypadła do gustu. Zaczęłyśmy śpiewać.  
Can't believe you're packin' your bags
Tryin' so hard not to cry
Had the best time and now it's the worst time
But we have to say goodbye


Don't promise that you're gonna write 
Don't promise that you'll call
Just promise that you won't forget we had it all


Cause you were mine for the summer
Now we know it's nearly over
Feels like snow in september
But I always will remember
You were my summer love
You always will be my summer love


Wish that we could be alone now
If we could find some place to hide
Make the last time just like the first time
Push a button and rewind


Don't say the word that's on your lips
Don't look at me that way
Just promise you'll remember
When the sky is grey


Cause you were mine for the summer
Now we know its nearly over
Feels like snow in september
But I always will remember
You were my summer love
You always will be my summer love


So please don't make this any harder
We can't take this any farther
And I know there's nothin' that I wanna change, change


Cause you were mine for the summer
Now we know it's nearly over


Feels like snow in september


But I always will remember
You were my summer love (: summer love)
You always will be my summer love :( summer love)
You always will be my summer love (: yeah)
You always will be my summer love  
Podczas tego śpiewania łzy zaczęły napływać mi do oczu. W sumie nawet sama nie wiem dlaczego. Czy powodem był wyjazd czy może obawy przed wszystkim co mnie czeka. Może po prostu w końcu uświadomiłam sobie, że będę tęsknić za tymi ludźmi i tym miejscem. Gdy piosenka się skończyła od razu udałam się do łazienki aby chwilkę odpocząć i wszystko sobie poukładać. Po chwili znów wróciłam do gości. Postanowiłam sobie, że ton ostatni raz z nimi musi być wyjątkowy i dałam się ponieść. Wlewałam do swojego gardła przeróżne rodzaje trunków. Oprócz tego tańczyłam i bawiłam się na pełnych obrotach. Nie mogłam się rozkleić, nie teraz, nie w tej chwili. Nie mogłam znów zrezygnować, poddać się. Nie mogłam i dobrze o tym wiedziałam. Musiałam dać radę. Ten ostatni raz. Właśnie dla tych wszystkich ludzi, których tu poznałam i właśnie dlatego, że chcę aby pamiętali, że byłam sobą. Dziewczyną, która lubi się zabawić, która zawsze się śmieje i rozśmiesza innych. Tak, tego na pewno chciałam. Dałam się ponieść. Muzyka, alkohol, nastrój, ludzie i emocje zrobiły swoje. Znów wyszła ze mnie ta dziewczyna, której dawno nikt nie widział. Znów żyłam, a nie tylko egzystowałam. Tańczyłam, śpiewałam, śmiałam się. Było dobrze. Co ja gadam? Było fantastycznie! Było tak jak w moich marzeniach. Moi przyjaciele, znajomi, rodzina i ja. Idealnie. Niczego więcej tej nocy nie potrzebowałam i nie chciałam. Miałam wszystko. Impreza trwała do 3 w nocy, a ja cały czas tańczyłam i bawiłam się. Było świetnie. Goście rozeszli się, a ja resztkami sił zawlokłam się do swojego pokoju, przebrałam się w piżamę i poszłam spać. Podobnie było z moimi przyjaciółkami. Jednak tak wysokie obcasy na tyle godzin to chyba jednak nie był najlepszy pomysł, ale znów lśniłam i ta gra była warta świeczki. Miałam tylko jedno przeczucie, że jutro będę miała kaca jak stąd do wieczności.  
------------------------------------------------------------------------------------------------------------ No i mamy dwójeczkę! :) Jak Wam się podoba? Zapraszam do komentowania i w dalszym ciągu zachęcam Was do tego abyście zostawili mi linki do swoich blogów. A przy okazji chciałam również podziękować Wam za te ponad 200 wyświetleń. Nawet nie wiecie jaką mi to daje motywację do działania :) Pozdrawiam gorąco xxx

czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział pierwszy

Poniedziałek, 24 Czerwca 2013r.
Wstałam dzisiaj dość wcześnie (jak dla mnie oczywiście XD), bo około 9, ale i tak byłam wyspana. Pościeliłam łóżko i wyszłam do salonu, a później na taras. Wzięłam ze sobą papierosy i odpaliłam jednego. Zaciągałam się dymem podziwiając piękny widok budzącej się do życia przyrody. Jest pięknie. Słońce już coraz mocniej oświetla ziemię, a krople rosy na roślinach błyszczą w jego blasku. Kwitnące rośliny pięknie pachną. Chcę jak najbardziej zapamiętać ten widok i zachować go w sercu na zawsze. Skończyłam papierosa, zgasiłam go, a niedopałek wrzuciłam do popielniczki stojącej na stoliku na tarasie. Weszłam z powrotem do salonu, a później udałam się do kuchni aby zrobić sobie śniadanie. Zdążyłam zauważyć, że w domu nikogo nie było, a na stole w kuchni leżał liścik o takiej treści:
Pojechaliśmy do cioci. Zabraliśmy Laurę. Wracamy w sobotę.
Całuję. :** Mama
No pewnie! Czego innego mogłam się spodziewać?! Najpierw się kłócą, rzucają talerzami, a teraz jadą sobie razem do cioci! No świetnie, ale przynajmniej mam w końcu spokój od ich wrzasków. Postanowiłam sobie w końcu zrobić śniadanie. Postawiłam na jajecznicę i tosty. Muszę przyznać, że wyszło pyszne. No proszę, gdy mam spokój nawet jedzenie lepiej smakuje. Mam nadzieję, że oni też w końcu przestaną się kłócić, a ja nie będę kolejny raz się okaleczać. Postanowiłam się już tym nie przejmować w końcu oni mają swój rozum i powinni sami wiedzieć jak to wpływa na nas, a szczególnie na Laurę, bo w końcu jest najmłodsza z nas wszystkich. Nikt nie wie jakie to dziwne uczucie wiedzieć, że twoje przyjaciółki przebywają w twoim domu dłużej i częściej niż moi rodzice. To jest chore i to bardzo, ale właśnie... Skoro mam wolną chatę to mogę zrobić IMPREZĘ!!! Pędem pobiegłam po telefon i zadzwoniłam do Oli i Weroniki aby jak najprędzej się u mnie zjawiły. Po około piętnastu minutach obydwie stały już pod drzwiami mojego domu. Opowiedziałam im o wszystkim i cieszyły się tak samo jak ja. Dzisiaj postanowiłyśmy sobie zrobić tak zwany „babski dzień”. Dziewczyny jak się okazało były bez śniadania, więc zrobiłam im jeszcze szybko naleśniki. Sama się też skusiłam na jednego, a raczej zostałam zmuszona.
-Będę gruba!-powiedziałam z udawanym oburzeniem z stronę dziewczyn na co one tylko wybuchły gromkim śmiechem.
-Serio, Ty?- powiedziała Ola śmiesznie unosząc brwi.
-No ja, a kto niby inny? Już wyglądam jak pulpet a wy mnie chcecie jeszcze utuczyć!-próbowałam zrobić smutną minkę, ale nie potrafiłam powstrzymać śmiechu i po chwili znów wszystkie się śmiałyśmy.
-Dobra, dobra koniec-odezwała się w końcu Weronika, która dalej zanosiła się od śmiechu.-Ej, ja mówię serio koniec, trzeba tu w końcu ogarnąć.- powiedziała już dość spokojnie.
-No okej, okej-odezwałam się.-To może zaczniemy od posprzątania po śniadaniu. Hmmm? Jacyś chętni? No tak, tak myślałam. Dobra ruszać w końcu dupy!-dodałam już nieco groźniej a wtedy dziewczyny posłusznie wstały i zaczęły sprzątać.
Ja zabrałam się za mycie naczyń, ale wtedy pod wpływem wody rany na moim nadgarstku znów zaczęły krwawić. Chciałam to jak najszybciej ukryć, ale Weronika już to zauważyła i dała znak Oli aby też na mnie spojrzała, a ja udawałam, że tego nie widzę, ale jednak to nic nie dało. Już po chwili usłyszałam podniesiony ton Weroniki:
-Znowu to zrobiłaś?! Miałaś już się nie ciąć!-teraz już krzyczała.-Ja wiem, że ty masz problemy, ale nie możesz tego robić. Przecież masz nas kochana. Możesz nam wszystko powiedzieć my zawsze ci pomożemy. Nie możesz niszczyć swojego ciała tylko dlatego, że twoich rodziców porąbało!-powiedziała a ja się zaśmiałam.
-Tutaj akurat się się z Tobą zgodzę.-odparłam.
-No dobra chodźcie tu.-rozłożyła ręce Ola i już po chwili tkwiłyśmy w grupowym uścisku.
-Awww Kocham Was!-powiedziałam.
-Hhahah a my Ciebie nie!-odpowiedziały mi chórem.
-Foch!-krzyknęłam i skrzyżowałam ręce na piersi.
-A to się fochaj.-powiedziała Weronika i zwróciła się do Oli.-Chodź idziemy do domu.
-A nie to nie.-powiedziałam szczerząc się, a one tylko się zaśmiały.
Na tym skończyłyśmy naszą rozmowę, a potem dziewczyny zaczęły sprzątać, a ja poszłam się trochę ogarnąć i przebrać, ponieważ nadal byłam w piżamie. Wybrałam krótkie spodenki z ćwiekami, bluzkę z Jacka Danielsa i zwykłe krótkie, czarne trampki. Włosy spięłam w niedbałego koka na czubku głowy i zrobiłam delikatny makijaż.
 Zeszłam na dół do salonu, a tam dziewczyny już oglądały coś w telewizji. Okazało się, że to Eska Tv i właśnie leciała piosenka One Direction Kiss You. Ola jak zwykle wariowała. Śpiewała i wykonywała dziwne ruchy, które nazywała tańcem, a Weronika zwijała się ze śmiechu. Postanowiłam dołączyć do Oli i już po chwili wygłupiałyśmy się we dwójkę. Po chwili nawet Weronika dołączyła do nas. Piosenka się skończyła, a my dalej się wygłupiałyśmy się. Robiłyśmy tak jeszcze przez kilka piosenek, a potem padłyśmy zmęczone na kanapę.
-Jesteście dziwne.-powiedziała ciężko oddychając Weronika.
-A ty nie?-zaśmiałam się.-W końcu ty zachowywałaś się najdziwniej.
-Taa jasne.-powiedziała na co my tylko się zaśmiałyśmy.
Później jeszcze przez kilka minut odpoczywałyśmy, aż wpadłam na genialny pomysł.
-Jedziemy na zakuuupppyyy!-wrzasnęłam a moje towarzyszki aż podskoczyły na co ja tylko się zaśmiałam.
-Dobra, ale chyba nie w tych strojach.-powiedziała Ola pokazując na swoje ciuchy.
No tak wszystkie wyglądałyśmy podobnie. Miałyśmy na sobie krótkie spodenki i jakieś bluzki oversize.
-No, dobra no. Na górę za mną. Coś wam pożyczę.-powiedziałam i po chwili już wszystkie siedziałyśmy w moim pokoju i wybierałyśmy stroje. Ola wybrała dla siebie sukienkę w kolorze łososiowym, czarne baleriny, masywny naszyjnik, beżową torebkę z delikatnym różowym ombre i do tego dobrane przeciwsłoneczne okulary kujonki.
Weronika miała na sobie legginsy galaxy, jasną tunikę, beżowe lity z ćwiekami, delikatny złoty naszyjnik oraz brązową torbę.
Ja wybrałam dla siebie turkusową koszulę, którą wpuściłam do skórzanej spódnicy. Do tego dobrałam czarne botki z ćwiekami, miętową kopertówkę oraz zestaw bransoletek.
Zebrałyśmy się,a ja tylko wzięłam kluczyki i zamknęłam dom. Jak zawsze przy naszej wspólnej jeździe ja musiałam prowadzić.
Do galerii miałyśmy około 30 minut drogi, ale czas nam się nie dłużył, ponieważ jak zawsze śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy. Najpierw udałyśmy się do naszych ulubionych sklepów. Potem do reszty. Każda z nas kupiła bardzo dużo rzeczy. Na końcu poszłyśmy na zimnego szejka. Około 13 wróciłyśmy do domu i postanowiłyśmy zrobić obiad. Zrobiłyśmy tylko lekką sałatkę z kurczakiem i już byłyśmy najedzone. Później pojechałyśmy do domów dziewczyn po kilka ich rzeczy. Po tym ległyśmy na kanapie oglądając jakieś głupawe seriale. Nagle usłyszałam podekscytowany głos Oli:
-Ej, ej mam pomysł!-wykrzyknęła podekscytowana.
-Co znowu?-odparła znudzonym głosem Weronika.
-No właśnie co? -dodałam.
-Kobieto przecież ty masz basen, a my tu siedzimy i oglądamy Modę na Sukces.-powiedziała entuzjastycznie Ola.
-No w sumie Lola ma rację.-dodała po chwili namysłu Weronika.
-No to na co czekamy?Przebierać się!-krzyknęłam i już po chwili wbiegałyśmy po schodach aby się przebrać.
Przebrane trzymając się za ręce wskoczyłyśmy razem do basenu. Woda była cieplutka. Zaczęłyśmy się chlapać i podtapiać nawzajem. Oczywiście nie obyło się bez krzyków, śmiechu i ogromnej ilości samojebek, które wszystkie postanowiłam umieścić na facebooku i twitterze. Dziewczyny wręcz błagały mnie abym tego nie robiła, a ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu patrząc na ich udawane smutne minki i oczka.
-Ej no proooosimy nie rób nam teeeegooo. -prosiły mnie chórem na co ja odpowiadałam im tylko donośnym śmiechem.
-No dobra już. Zastanowię się nad tym, a teraz chodźcie już do domu, bo się zimno robi-powiedziałam i zaczęłam wychodzić z basenu. Dziewczyny oczywiście podążyły za mną.
Muszę przyznać, że nieźle zmarzłam. Z resztą chyba nie ja sama, bo moje przyjaciółki też trzęsły się z zimna. Weszłyśmy do domu, suszyłyśmy się, przebrałyśmy się w jakieś dresy i zaczęłyśmy grać na konsoli. W końcu zmęczone grą postanowiłyśmy sobie zrobić kolację. Były to tylko zwykłe kanapki, ale i tak były pyszne. Po kolacji ja i Ola wróciłyśmy do gry, a Weronika poszła się kąpać. Gdy tylko wróciła Ola poszła w jej ślady, a następnie ja poszłam w ich ślady. Później postanowiłyśmy zobaczyć coś w telewizji. Właśnie zaczynała się jedna z moich ulubionych komedii czyli „Duże Dzieci”. Mimo, że oglądałam już go na pewno kilkanaście razy i tak śmieszył mnie tak samo. Z resztą nie tylko mnie, dziewczyny też się nieźle bawiły. Film skończył się około 23 i postanowiłyśmy się położyć spać. Jak zwykle w moim pokoju na podłodze rozłożyłyśmy koce, poduszki i kołdry i tam postanowiłyśmy się położyć. Chciałam podać dziewczynom poduszkę, ale niechcący rzuciłam nią w Weronikę. Ta spojrzała na mnie morderczym wzrokiem.
-Ja nie chciałam naprawdę przepra...-nie zdążyłam dokończyć, ponieważ właśnie zostałam trafiona poduszką w twarz.
Tak oto rozpętałam wielką wojnę na poduszki. Biłyśmy się, rzucałyśmy poduszkami, aż w końcu padłyśmy zmęczone na wcześniej przygotowane posłanie. Poprawiłyśmy je tylko delikatnie i postanowiłyśmy już położyć się spać, ponieważ było grubo po północy. Położyłam się z myślą, że ten dzień był naprawdę bardzo fajny i spędziłam go znów tak jak kiedyś z moimi kochanymi przyjaciółkami.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ No i mamy pierwszy rozdział! :) Jak wam się podoba? Zapraszam do komentowania i zostawiania mi linków do swoich blogów. Ten rozdział jest w miarę bez zaskoczeń, ale nie każdy taki będzie. :) Pozdrawiam ciepło :*

środa, 1 stycznia 2014

Prolog

Ciche spokojne, letnie popołudnie na małej wsi na końcu świata... Nagle coś przerywa sielankę... Krzyk... Kolejna kłótnia moich rodziców... Wracam do swojego pokoju. Nie chcę tego słyszeć. Wkładam słuchawki w uszy i próbuję się wyciszyć. Nic nie pomaga... I znów mam ten genialny plan: 
                                                           Łazienka 
                                                            Żyletka 
                                                            Żyła 
                                                            Kran... 
Kilka cięć i już jest lepiej. Pomogło. Krew delikatnie spływa po moim nadgarstku wprost do umywalki. Opłukuję rękę i wychodzę z łazienki. Teraz już jestem spokojna. Wychodzę na taras i odpalam papierosa. Zaciągam się dymem. To już moje ostatnie dni tutaj. Będzie mi brakować tej wsi na końcu świata, ale może ten wyjazd coś jednak zmieni? Będzie dobrze, musi być. Mam taką nadzieję, a nadzieja przecież umiera ostatnia. Ból nie może przecież trwać wiecznie... Kiedyś musi się ułożyć... 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------ 
No to mamy taki krótki prolog :) Jak wam się podoba? A z okazji Nowego Roku chciałabym jeszcze raz życzyć Wam wszystkiego co najlepsze! :) Pozdrawiam gorąco :*
Szablon by S1K